Mary's serwis - Dziennik Core'owego gracza

no moge sie teraz faktycznie czyms pochwalic - miesiac temu dostalem sie do fajnej budy - Dumfries & Galloway ART Collage.
Szkola jest The Best nie ma lepszej szkólki na swiecie ;D ( jak dla mnie oczywiste )
Kochany "Dyrektor " Struck w polsce chcial mnie do lopaty poslac, a teraz jestem studentem Szkockiego College-u o profilu artystycznym.
Z pozdrowieniami dla "Dyrektora" Struka, oddany i zawsze pamietajacy, byly uczen ( naszczescie ) Michal Szymanski ]:->



Ohh ta ortogrfia ! . ;D Welocome Back Szyna !




Alexander Selkirk (ur. 1676, zm. 12 grudnia 1721) - szkocki żeglarz.

Na morze wypłynął w roku 1703. Na statku dawał się wszystkim we znaki, a kiedy spostrzegł pierwszy ląd (Wyspa Juan Fernandes), opuścił statek. Od 1704 przez cztery lata i cztery miesiące przebywał jako rozbitek na niezamieszkanej wyspie, aż do momentu, gdy został odnaleziony przez dwa angielskie statki (1709), które zatrzymały się na wyspie w celu uzupełnienia zapasów wody.

Podczas pobytu na wyspie Selkirk zdziwaczał; zapomniał nawet ojczystego języka. Ujrzawszy rozbitka, kapitan opisał go jako mężczyznę ubranego w skóry kóz, który wygląda bardziej dziko niż ich pierwotne właścicielki. Prawdopodobnie stał się inspiracją dla Daniela Defoe do napisania powieści Robinson Crusoe. Podobnie jak w powieści Daniela Defoe gdy Robinson Crusoe przybywał sam na bezludnej wyspie musiał sam troszczyć się o pożywienie, rozmawiał ze sobą, być może budował tratwy, aby zbiec z wyspy. Tylko nieliczni mieszkańcy wyspy Robinson Crusoe słyszeli o Selkirku, ale jeden z nich przypomniał sobie, że widział kamienne ruiny obok położonego wysoko starego szlaku.

W styczniu grupa National Geographic zaczęła badać to miejsce. Odkrycie czubka cyrkla przenośnikowego do nawigacji wykonanego z brązu stanowi dowód życia człowieka na tej dawniej odciętej od świata wyspie.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Alexander_Selkirk

Kilka miesięcy temu znalazłem o wiele obszerniejszy artykuł o Selkirku, jego życiu przed wyprawą, potem na wyspie, następnie powrót do cywilizacji ale nie mogę znaleźć.

* * *

Chciałbym gdzieś pójść. Choćby na spacer ale nogi mnie bolą.

Zgarbiony Fred dnia Sob 16:37, 27 Wrz 2008, w całości zmieniany 1 raz




Ale mmo to takze klimat, spolecznosc, pomaganie innym, rywalizacja, uzaleznic mozna sie wlasciwie od wszystkiego, ksiazek, filmow czy ciastek z kremem, wiec trzeba znac umiar. Osobiscie gram w WoW, teraz zrobilem sobie dwa tygodnie przerwy i nie czuje tego co czulem rzucajac palenie, wiec chyba nie jest tak zle ;) Jezeli ktos jest w pelni sprawny umyslowo i nie ma problemow z wlasna osobowoscia, powinien miec umiejetnosc oddzielenia swiata prawdziwego od swiata mmo. Co powiesz np. na papierowe systemy rpg (sam gralem), czy figurkowy warhammer fantasy battle (skaveni gora :P ) potrafia wciagnac i pochlonac o wiele wiecej czasu od mmo, a jednak to gry komputerowe sa to "te zle", o ktorych mowi sie w tv, pisze w prasie jakie szkody i slady odciskaja na psychice, jest to imo bulls*it.

Sam nie lubie nagonek na gry szczegolnie jak probuja wmowic ze cale zlo jest spowodowane brutalnymi grami bo tak naprawde to odsetek popelniajacych przestepstwa z powodu grania dajmy na to w GTA jest w granicach bledu statystycznego.

Wiekszosc tych ludzi tak sie tlumaczy bo im to sprytni adwokaci podpowiedzieli, powodem bywa choroba psychiczna czy brak zainteresowania rodzicow tym co robia ich pociechy. W przypadku gier mmorpg nie mozna mowic o czyms takim bo przewaznie bezposrednim powodem i zarazem narzedziem zbrodni jest gra. Tutaj juz nie mozna mowic o wymysle amerykanskich adwokatow jak w przypadku slawnego GTA.

Mowisz ze gry bitewne, karcianki czy sesje rpg sa bardziej wciagajace, mozliwe ze tak (dla niektorych), ale jeszcze nie slyszalem zeby ktos grajac w nie umarl, czy zabil kolege dla karty, decka czy figurki. Sadze jednak ze gry mmorpg bardziej wciagaja niz ci sie wydaje, w koncu sam WoW ma kilka milionow graczy, wiem ze w Magic'a tez sporo osob gra, ale chyba nie az tyle.

Przepisane z ostatniej Angory, z artykulu o uzaleznieniu od techniki (sam artykul bardzo sredni ale te przepisane wydarzenia to akurat fakty):


Oni technike pokochali za bardzo:

2002 - mezczyzna z Massachusetts popelnia samobojstwo po tym, jak stwierdzono u niego uzaleznienie od gry komputerowej EverQuest;
2003 - 24-letni Koreanczyk umiera po 86 godzinach bezustannej gry na komputerze
2003 - mieszkaniec Alabamy, ktory zabil policjanta uwaza, ze przyczyna zbrodni bylo jego uzaleznienie od Grand Theft Auto. Lawa przysieglych nie przyjmuje takiego wytlumaczenia i uznaje go za winnego;
2004 - poborowi w Finlandii przyznaja sie do uzaleznienia od internetu, by uniknac sluzby wojskowej;
2004 - mezczyzna w Szanghaju zabija przyjaciela za sprzedanie cyber-miecza, ktory wspolnie wygrali w grze wideo;
2005 - obywatel Korei Poludniowej umiere po 50 godzinach gry non stop;
2005 - 19-letni Szkota zostaje uznany za pierwsza osobe uzalezniona od elektroniki. Na wiadomosci tekstowe wydal w ciagu roku 11 200 dolarow i wyslal 8 tys. e-maili w ciagu miesiaca;
2005 - w Chinach zostaje otwarta pierwsza klinika dla osob uzaleznionych od internetu;
2005 - firma PG Tips tworzy czajnik, ktory wlacza sie po wpisaniu widomosci SMS o tresci "switch on" (wlacz sie) i wyslaniu jej pod numer urzadzenia;
2005 - tajwanska policja odnajduje kryjowke uzbrojonego zbiega dzieki namierzeniu komputera, na ktorym gra;
2005 - para ze Szkocji zostaje skazana na wiezienie za zaniedbywanie dzieci z powodu gier komputerowych;
2006 - 13 letni Chinczyk umiera po 36 godzinach gry;
2006 - angielski kierowca autobusu zostaje zwolniony za granie podczas jazdy.


Zrezygnowalem tylko z polskich znakow bo mi spowalniaja pisanie ;)
Oczywiscie w takie cos jak zabicie policjanta a potem tlumaczenie ze to przez GTA to jak pisalem nie wierze, bo tonacy brzytwy sie chwyta. Swoja droga ciekawe ile taki czajnik kosztuje :E