Mary's serwis - Dziennik Core'owego gracza

Studio Rysunku MuzaWena zajmuje się profesjonalnym przygotowaniem
uczniów szkół średnich do egzaminów wstępnych na wydziały architektury w
całej Polsce oraz wyższe uczelnie artystyczne od ponad 10 lat. Kurs
odbywa się w Warszawie i Białymstoku.

Program kursu obejmuje naukę rysunku odręcznego i technicznego,
malarstwa oraz lekcje historii sztuki i architektury, jak również
rozwiązywanie testów logiczno-matematycznych.

Zajęcia prowadzone są w grupach kameralnych, przez architektów, pedagoga
i dyplomowanego plastyka, co pozwala na indywidualną pracę z każdym
uczniem.

Już teraz rozpoczynamy nabór na nadchodzący rok szkolny.

Zapraszamy do odwiedzenia naszych stron internetowych:
www.kursrysunku.pl
www.lekcjerysunku.pl

Kontakt:
tel: 605-565-858, 601-661-051, 605-88-55-88
email: muzaw@kursrysunku.pl



News user "Adam Kułagowski" <fi@hoga.plwrote ...


Stanislaw Sidor,  napisał(a):

| To nie jest marnotrawstwo, ale zamierzony efekt artystyczny.
| Nie mozna nakladac kagancow na sztuke, bo, jak to juz napisalem, znajdzie
| sie ktos, kto zabroni malarzom stosowania farb 'nieekologicznych' i to za
| pomoca prawa panstwowego !.

Totez nikt w srodku warszawy nie zamierza stawiac Obserwatorium ale takie
prawo daloby by podstawe do rozwiazywania problemow gdy takie wystapia.


Wlasnie obawiam sie naduzywia prawa.
Gdy wprowadzi sie homologacje latarn pod katem light-pollution, sworzyc trzeba
bedzie dodatkowe miejsca dla biurokratow, laboratoria atestujace, a koszty
procedur homologacyjnych odbija sie na produkcie koncowym, czyli na
uzytkownikach. Nie mozna wszak bedzie powiedzic, ze latarnia tylko
przeslonieta od gory jest dobra. Musi byc na to papierek, ze jest cacy.
Moze tez dosjc do takiej sytuacji jak obecnie w centrum Olsztyna, gdzie
zabrania sie serwowania alkoholu w promieniu 50m od szkoly lub kosciola i
wystarczy tylko zalozyc np. szkolke jezykowa, aby zgodnie z prawem przegnac z
okolicy puby i kluby. Piekne narzedzie do tepienia konkurencji.
Niech ktos pocznie tak samo postepowac z budowa obserwatorium astro, zmuszajac
cala okolice do sporych inwestycji wymiany oswietlenia, tylko dlatego, ze za
nim stoi prawo ?

(STS)



Troche smutno czytac te wszystkie posty. Po liceum chcialam pojsc na studia
artystyczne. Rodzice jednak nie zgodzili sie i zmusili mnie do studiowania w
Szkole Glownej Handlowej w Warszawie. Z czasem mi sie spodobalo. Zaraz po
studiach otrzylalam prace, bez zadnych znajomosci, po prostu z ogloszenia, w
jednej z miedzynarodowych firm, 4700 zl brutto na poczatek. Chyba niezle
pieniadze. Apeluje zatem do grona niezadowolonych, zeby sie dwa razy
zastanowili, zanim wybiora kierunek studiow.



Jasna Góra oburzona scenami filmowanymi? Dlaczego?
1. Primo, sceny do filmu kręcono nie NA Jasnej Górze i NIE W POBLIŻU
Jasnej Góry, tylko w alei Sienkiewicza, między dwoma parkami, na
przedłużeniu alei NMP, a więc KILKA KILOMETRÓW od Jasnej Góry. Nie
ma więc co się naindyczać, kwiczeć, ujadać...
2. W filmowych ujęciach kompleks zabudowań klasztorno-koscielnych na
Jasnej Górze będzie widoczny jedynie w tle - jeśli to ma się
nazywać "profanacją Jasnej Góry", to wówczas nie można by nakręcić
ani jednego niereligijnego filmu z panoramą Warszawy, bo przecież
zawsze jakaś wieża kościelna wejdzie w kadr.
3. Rozhisteryzowanym obrońcom-niewiadomo-czego polecam film "400
batów" z ujęciami Sacre Coeur oraz "Ojca chrzestnego" ze scena
chrztu i masakry dokonywanej przez przykładnych katolików - to też
było szarganie świętości?
4. Swoją drogą nie mam najmniejszych wątpliwości, że film będzie
kolejnym gniotem polskiej szkoły tzw. "komedii romantycznej" z
udziałem szmirusów i artystycznych prostytutek grających w
stylu "Adamczyk - człowiek, który przestał być aktorem".



cameel.m napisał:

> Bo nazwa "huta" to taki lekki efemizm.

no fakt, to moze zmylic

> Chodzi o pracownię szkła artystycznego o
> której pisze eryk (ściślej to chodzi o budynek prawie na przeciwko szkoły
> muzycznej).

a! teraz kojarze.

> Pamiętam jeszcze z przed dobrych 10-15 lat że w oknach tego
> budynku wytawione były różne cudeńka ze szkła.

no fakt, gdzies w tym okresie w zamozniejszych zarskich domach pojawily sie dosc powszechnie wyroby tej pracowni.

> W jakieś gazecie kiedyś czytałem że właściciel
> ma zamiar przenieść działalność gdzie indziej.

Wieksze miasto = wieksze koszty. To raczej kwestia marketingu, na prowincji dziala wiele malych firm, ktore potrafia znalezc swoja nisze i byc obecnymi takze w wielkich miastach, czy zagranica, tak jak kiedys Antares (pamietam ich wielki billboard przy wjezdzie/wyjezdzie z Warszawy, a propos kiedys im sie niezle wiodlo a jak dzis?) czy zaganski Bartex (a jednak mozna produkowac pluszaki nie tylko w Chinach).

> Mam wrażenie że właściciel nie był specjalnie zainteresowany zaistnieniem na > rynku lokalnym dlatego raczej niewiele o nim było w żarach słychać - pewnie
> miał odbiorców na swoje dzieła w dużych miastach lub za granicą.

niewatpliwie lokalny rynek na takie produkty nie jest duzy, co nie oznacza, ze w wielkim miescie fima od razu odniesie sukces, zwlaszcza jesli nie produkuje masowego produktu.



Matko Boska, w pierwszej chwili sobie pomyślałam, że bilobil będę musiała sobie
kupić, skoro takowa skleroza mnie już ogarnęła. Ale odwołałam się do utrwalonej
pamięci innych i mi się potwierdziło, jak mi się napisało.

A co do Bony - z tego, co mi wiadomo, to owszem, ale nie do końca, a
przynajmniej w innym aspekcie; przebywam bowiem w mieście, gdzie stoją sobie
radosne ruiny jednej z jej letnich rezydencji. I ponoć rzeka została nazwana od
jej łydek, które dwa miejscowe żule renesansowe kontemplowały...

Co do Teatru Komedia - nie bywam, bo nie mają wejściówek, a ichnie ceny biletów
sa dla mnie zaporowe. Nawet wejściówek na tzw. szkoły artystyczne nie mieli.
Natomiast fascynuje mnie, że jest to jeden z dwóch najlepiej zarabiających
teatrów w Warszawie (drugim jest Kwadrat). Aha - w wypożyczalni kostiumów
pracuje przemiła pani ;-)

Pozdrawiam,
A.

ps dla wtajemniczonych - operacja "szwy" zakończona bezbolesnym sukcesem!



Czytam wasze posty i włos mi się jeży! Czy moja córka chodzi do jakiejś
wyjątkowej szkoły?! Stopnie z przedmiotów stawiają za umiejętności
przedmiotowe, kółka są dla przyjemności - chodzi, kto chce i nie jest za to
nijak rozliczany. Pani od w-f uwzględnia w ocenie semestralnej uprawianie
sportu wyczynowego poza szkołą i to jest jedyny wyjątek, że na ocenę wpływa coś
poza umiejętnościami (to jest przypadek mojej córki). Zresztą w ogóle w
przedmiotach "artystycznych" i w-f liczą się raczej chęci niż umiejętności, i
tak chyba powinno być. A jeśli chodzi o bibliotekę - jest konkurs na liczbę
wypożyczonych książek, ale konkurują klasy, nie uczniowie, natomiast sama
biblioteka jest naprawdę rewelacyjnie zaopatrzona, są nowości z różnych
interesujących dzieci dziedzin (mnóstwo "popularno naukowych"), dzieci
korzystają z niej chętnie, z własnej woli! Zwłaszcza, że jest też przyjemnie
urządzona czytelnia, dzieciaki wolą tam spędzać czas niż w świetlicy. O kółku
różańcowym nie słyszałam (kuriozum w szkole!), ani o innych religijnych. Dodam,
że jest to publiczna podstawówka w Warszawie, a moja córka chodzi do IV klasy.